Na Starcie
Na Starcie
Na Starcie

Jak wybrać miejsce w którym Twoje dziecko rozwinie skrzydła

Początek roku szkolnego to zawsze zwariowany i stresujący okres dla rodziców i ich dzieci. Mnóstwo nowości (nowa szkoła, nowa klasa, nowe przedmioty, nowi nauczyciele), a dodatkowo z tyłu głowy mnóstwo nienazwanych obaw i wątpliwości, które zazwyczaj zostają rozwiane już po kilku, kilkunastu dniach od rozpoczęcia.

Gdy kurz trochę opadnie i wszystko w miarę się unormuje, pojawia się kwestia wyboru zajęć dodatkowych i to właśnie o nich będzie ten wpis. Zaznaczam, że opieram go na swoim doświadczeniu z prowadzenia własnej szkoły pływania, ale uważam, że każdy z tych punktów bez większych problemów można i warto odnieść także do innych dyscyplin sportu. Zapraszam do lektury.

Jeżeli chodzi o kwestię wyboru zajęć, teoretycznie sprawa jest w miarę prosta, bo wiele tak naprawdę zależy od preferencji i zainteresowań dziecka. Ale są też i takie umiejętności, które w dzisiejszych czasach znać trzeba (np. języki obce) oraz takie, które dla własnego spokoju i bezpieczeństwa dziecka, trzeba opanować. W przypadku ostatniego, oczywiście mam na myśli bliskie mojemu sercu, pływanie.

Gdy podejmiemy już decyzję o wyborze zajęć i wpiszemy w wyszukiwarkę wybraną frazę, przed nami, dosłownie znikąd wyrastają bardzo strome schody, którymi dojdziemy… no właśnie, gdzie?

Czasami niestety nigdzie i możemy to rozumieć na wiele sposobów. Od zniechęcenia, znudzenia, rezygnacji z dalszego rozwoju i porzucenia czegoś, co kiedyś sprawiało frajdę aż po zmarnowanie potencjału na wskutek nauczania błędnej techniki lub zbyt szybkiej koncentracji na niewłaściwych bodźcach treningowych.

Ale jak to?! Przecież trening czyni mistrza, prawda? Owszem, ale samo przebywanie w wodzie, na macie treningowej, czy boisku niestety już nie wystarcza. W dobie cyfryzacji, Internetu i nieograniczonym dostępie do gier i aplikacji potrzeba znacznie więcej żeby utrzymać zainteresowanie małego sportowca. Potrzebny jest plan, wizja, struktura, całe mnóstwo zabawy i miejsce, w którym dziecko może rozwijać swoje zainteresowania w bezpieczny sposób i w swoim tempie.

Gdybym był rodzicem, nie siedziałbym w sporcie i nie miał wiedzy, którą teraz posiadam jako trener i osoba, która prowadzi własną szkołę od 2012 roku, czułbym się strasznie zagubiony i zupełnie nie wiedziałbym od czego zacząć i na co zwrócić uwagę przy takim wyborze.

Dlatego, drodzy rodzice… żeby chociaż trochę Wam pomóc, postanowiłem wyszczególnić pięć punktów, które moim zdaniem powinniście wziąć pod uwagę przy wyborze nie tyle zajęć, co miejsca. Niektóre wymagają odrobinę więcej wysiłku i dodatkowo poświęconego czasu, ale zapewniam, są tego warte i to właśnie od nich może zależeć rozwój i droga, którą w przyszłości wybierze Wasze dziecko.


1. Zwróć uwagę kto prowadzi zajęcia, a nie kto jest właścicielem
Sprawa niby błaha, jednak bardzo często zapominamy o tym, że właściciel (niezależnie jak utalentowany i doświadczony) na basenach już nie bywa, a całą prace wykonują za niego pracownicy o zupełnie innej wiedzy, aspiracjach, celach, kwalifikacjach i zaangażowaniu w proces.

2. Wiedza, kwalifikacje i uprawnienia
Decyzja o tym, gdzie i komu powierzyć swoje dziecko od 2013 roku wymaga jeszcze większej czujności ze strony rodziców ponieważ prowadzący zajęcia oraz właściciele szkół nie potrzebują uprawnień ani specjalistycznego wykształcenia do tego, aby prowadzić zajęcia z danej dyscypliny. Tak naprawdę jedynym kryterium przyjęcia do pracy w roli instruktora jest posiadana wiedza, umiejętności i doświadczenie, które weryfikują… sami właściciele szkół. A co jeżeli oni są niekompetentni?

Słyszałeś kiedyś o efekcie Dunninga-Krugera? Jest to psychologiczne zjawisko polegające na tym, że osoby niekompetentne w danej dziedzinie mają tendencję do przeceniania swoich umiejętności, ponieważ nie zdają sobie sprawy z własnej niewiedzy, podczas gdy eksperci często zaniżają ocenę swoich kompetencji.
Im bardziej zgłębiamy temat, tym więcej pojawia się pytań, nieścisłości i wątpliwości. Stajemy się bardziej ostrożni w wydawaniu opinii ponieważ zdajemy sobie sprawę, że to nie jest aż takie proste. Z kolei osoby początkujące, które jeszcze nie wiedzą, ile nie wiedzą, bardzo często mają dużo pewności siebie i nie boją się z niej korzystać.

Jak to dostrzec i rozpoznać z kim mamy do czynienia? Zalecam ostrożność, wnikliwą obserwację oraz … kontynuację lektury 😉


3. Nie musisz mieć specjalistycznej wiedzy, aby widzieć zaangażowanie i dobry kontakt
Jako rodzic zapisujący dziecko do danego miejsca, nie musisz znać wszystkich szczegółów ani przepisów dotyczących danej dyscypliny, ale jednak gołym okiem jesteś w stanie zauważyć zaangażowanie, dbałość o szczegóły, kontakt i relację jaką prowadzący nawiązuje z podopiecznymi. Zdarza się, że za brakiem wiedzy idzie brak interakcji i korekt z podopiecznymi, dlatego warto być czujnym i nie bać się zadawania pytań o sens danych ćwiczeń i zadań.

4. Opinia znajomych jest ważna, jednak poprzez obserwacje warto wyrobić sobie własną
Podobno najlepszą formą marketingu jest ten szeptany i nie zamierzam tego kwestionować. Wręcz się z tym zgadzam, bo tak naprawdę 90% moich podopiecznych trafiło do mnie z polecenia i jestem wdzięczny wszystkim rodzicom, którzy w ten sposób wynagradzają moje starania.

Jednak zanim podjąłbym decyzję odnośnie wyboru z polecenia, wybrałbym się samodzielnie w dane miejsce i we własnym zakresie ocenił z bliska różnych prowadzących i ich warsztat, bo ten czasami potrafi zaskakiwać i nie ma w tym nic pozytywnego.

5. Technika, technika, jeszcze raz technika!
Pływanie jest bardzo trudną dyscypliną, w której dbałość o szczegóły ze strony trenera już od pierwszych zajęć przekłada się na świadomość, efektywność i poprawność wykonywanych ćwiczeń.

Jak każda dyscyplina, pływanie wymaga obycia, jednak im bardziej początkujący pływak, tym kontakt z trenerem na zajęciach powinien być częstszy i zawierać liczne wskazówki oraz korekty na temat danego ćwiczenia. Zaniedbanie, błędny przekaz lub brak informacji zwrotnej może skutkować wyrobieniem złego nawyku, brakiem postępów, kontuzją, a nawet zniechęceniem i rezygnacją z zajęć.

Bardzo często w rozmowach z rodzicami moich nowych podopiecznych dostaje informację, że chcemy, aby syn/córka nauczył się tylko pływać, ale nie chcemy z niego zrobić drugiej Otylii. Tak naprawdę to ja też nigdy nie mam takich aspiracji, ponieważ moim zadaniem, jako trenera “pierwszego kontaktu z wodą” jest pokazanie dzieciom pływania jako świetnej formy aktywności, źródła zabawy oraz okazji do rozwoju i fajnego spędzania czasu w wodzie.

W basenach jako zawodnik spędziłem naprawdę sporo czasu i na koncie mam różne, szalone i z perspektywy czasu, absurdalne zadania treningowe (np. 100×100 metrów kraulem, czyli 10 km/400 długości basenu w ten sam sposób na jednym treningu!), które skutecznie wyleczyły mnie z tej formy aktywności na wiele, wiele lat. Dopiero praca w roli instruktora i trenera pozwoliła mi spojrzeć na to szerzej i tak naprawdę dzięki niej ponownie wskoczyłem do wody i odzyskałem przyjemność z pływania. A że przy okazji wykreowałem swój własny warsztat pracy, zwiedziłem trochę świata i zadbałem o własne zdrowie… no cóż, życzę wszystkim takich efektów ubocznych! 😊

Mam nadzieję, że ten poradnik pozwoli Wam spojrzeć trochę szerzej na kwestie wyboru szkoły/miejsca do którego zapiszecie swoje dziecko. Trzymam kciuki i życzę jak najwięcej słusznych wyborów i miejsc w których sportowa pasja Waszych dzieci będzie mogła rozkwitnąć na dobre!